|
14 czerwca 2005
Bez wody, z przeciążoną kanalizacją
Brak wody w kranach i lokalne podtopienia na kilku ulicach w mieście, spowodowane wylewaniem kanalizacji - z tym borykali się od piątku do niedzieli mieszkańcy Szczawnicy. Oczyszczalnia ścieków - wedle zapewnień jej kierownictwa - poradziła sobie z kryzysową sytuacją. Artykuł udostępniony przez Dziennik Polski
Trwające kilka dni opady deszczu sprawiły, że stan wody w rzekach niebezpiecznie się podniósł. Już w piątek rano wyłączono ujęcie wody, czego efektem było - jak zaznacza kierownik oczyszczalni Franciszek Słowik - zmniejszenie dopływu ścieków do oczyszczalni w Szczawnicy. Zwiększył się za to dopływ wód gruntowych z nieszczelnej kanalizacji i studzienek. Sztab antykryzysowy w Szczawnicy otrzymał w piątek informację o możliwości wyłączenia oczyszczalni ścieków na Piaskach w związku z ewentualnym zalaniem obiektu przez Dunajec.
- Kanalizacja nie była w stanie przyjąć tej ilości wody, która dopływała, dlatego mieliśmy lokalne podtopienia - mówi kierownik oczyszczalni ścieków w Szczawnicy Franciszek Słowik. Podtopienia pojawiły się na ul. Szalaya, św. Krzyża, Głównej i Alei Parkowej. - Oczyszczalnia pracowała cały czas w takim zakresie, w jakim dopływały ścieki - mówi kierownik obiektu. Wczoraj sytuacja ustabilizowała się, czego efektem był m.in. brak zgłoszeń o awariach.
Alarmy nie ustawały za to przez cały miniony weekend. Aktualności nabrała w tej sytuacji kryzysowej sprawa przepustowości oczyszczalni ścieków w Szczawnicy. Jeszcze przed tygodniem prezes Podhalańskiego Przedsiębiorstwa Komunalnego Janusz Tarnowski ostrzegał szczawnickich samorządowców, że obiekt jest przeciążony, a dopływy ścieków przekraczają jego możliwości. Niepokojącym zjawiskiem jest też ogromna różnica między ilością ścieków fakturowanych a tą, która rzeczywiście dopływa.
- Oczyszczalnia w Szczawnicy jest przeciążona cały rok, nie tylko w sezonie - oznajmił na spotkaniu z samorządowcami prezes PPK Janusz Tarnowski. Wybudowany przed kilkoma laty obiekt przystosowany jest do oczyszczania 3030 metrów sześciennych ścieków w ciągu doby, tymczasem w okresie "suchym" dopływ szacowany jest na 3 tys. metrów sześciennych. Z tej ilości zaledwie 500 kubików to ścieki zafakturowane. - Jeśli przychodzi sezon letni, to są problemy z utrzymaniem właściwego procesu technologicznego. Skutek tego jest taki, że odprowadzane ścieki są gorszej jakości.
Rzeczywiście, oczyszczalnia przewidziana jest na 3030 metrów sześciennych ścieków dopływających na dobę. Możliwa jest jednak intensyfikacja przepustowości do 4 tys. kubików, o ile wymienione zostaną odpowiednie urządzenia, nie jest konieczna jednak przebudowa kubaturowa.
- Przejmując tę kanalizację mieliście państwo świadomość, że jest to kanalizacja 50-letnia - komentowali samorządowcy.
I jedni, i drudzy próbowali wyjaśnić, skąd bierze się różnica pomiędzy zafakturowanymi ściekami, a tymi, które faktycznie dopływają na oczyszczalnię. Zdaniem kierownictwa obiektu, może to być w dużej mierze spowodowane nielegalnymi przyłączami do kanalizacji oraz nieszczelnością wodociągu miejskiego.
Wczoraj powoli stabilizowała się także sytuacja z siecią wodociągową w mieście. Czyszczono kompletnie zamulone grawitacyjne ujęcie wody zwane "Pokrzywy". Drugie z ujęć, znajdujące się na Sewerynówce, pracowało, wedle zapewnień kierownika zakładu komunalnego Michała Zachwiei od soboty. Po południu mieszkańcy Szczawnicy mieli już mieć bieżącą wodę w kranach. Planowano jeszcze, że wodociąg zamknięty zostanie w ciągu nocy z poniedziałku na wtorek, natomiast dzisiaj od rana woda powinna już być. W mieście powołana została komisja, która zajmie się oszacowaniem strat. (TEZ)
![]()