|
17 czerwca 2005
35 lat strażnika tożsamości
Górale i mieszkańcy Zakopanego spotkali się na nietypowych posiadach Związku Podhalan. Tym razem odbyły się w Białej Izbie, ale tej przy Sanktuarium Matki Bożej Fatimskiej na Krzeptówkach. Artykuł udostępniony przez Dziennik Polski
Okazja do spotkania była podwójnie uroczysta - bo raz, ze względu na wspominki o góralskich spotkaniach z Ojcem Świętym, a dwa - świętując trzydziestopięciolecie ślubów wieczystych ks. Mirosława Drozdka, kustosza Sanktuarium Matki Bożej Fatimskiej na Krzeptówkach.
Tematem wiodącym wtorkowego wieczoru na Krzeptówkach była ósma rocznica pobytu Ojca Świętego Jana Pawła II w Zakopanem. Z tej okazji wielu chętnie dzieliło się swoimi wspomnieniami dotyczącymi spotkań z Papieżem-Rodakiem.
- Jeździliśmy do Ojca Świętego wiele razy, pamiętam to spotkanie, gdzie przybyliśmy po raz pierwszy z kapelą góralską. Gdy Ojciec Święty, przechodził zagraliśmy. Wtedy górale z Małego Cichego, obejrzeli się na nas i dopiero zobaczyliśmy, że jest nas tak wielu u Papieża. Tak się zaczęło. Potem już każdego roku odwiedzali muzykanci naszego Ojca Świętego - przypominał Henryk Krzeptowski Bohac, prezes Związku Podhalan Oddział Zakopane. Podkreślił, że muzykanckie pielgrzymowanie było możliwe dzięki opiece i przewodnictwu ks. kustosza Sanktuarium Matki Bożej Fatimskiej na Krzeptówkach, który właśnie obchodzi 35-lecie ślubów wieczystych.
- Ależ pan podstępnie te posiady urządził! - nie krył zdumienia ks. kustosz Mirosław Drozdek. Przypomniał, jak zaczęło się góralskie pielgrzymowanie do Jana Pawła II, jakie pokonywano przeszkody i trudności. Także wynikające z przepisów dyplomacji watykańskiej. - Kwestia góralskiej choinki corocznie wożonej do Watykanu to nie była taka zwykła rzecz. Trzeba wiedzieć, jakiego wymiaru drzewko się nadaje. U nas takie wysokie na 4 metry, gęste, ale nie za szerokie jodły nie rosną. Trzeba było dotrzeć do specjalnie uprawianych gatunków. Poza tym, protokół dyplomatyczny nakazuje, by drzewko dla Stolicy Apostolskiej darował prezydent kraju bądź kardynał. Trudno było wymagać, żeby prezydent Kwaśniewski realizował taki pomysł, a kardynał też nie podchwycił tej inicjatywy. Na szczęście wybrnęliśmy, udało się znaleźć takie przepisy, że choinkę darowały Watykanowi władze zakopiańskie - wspominał ks. Mirosław Drozdek. Wyliczał też, jakich technicznych problemów nastręczało przygotowanie innego podarunku dla Papieża - lnianego obrusu na stół. Okazało się, że tkackie krosna są za małe: produkuje się płótno szerokości 140 cm. A stół watykański ma szerokość pięć centymetrów większą. - Trzeba było kombinować. Na szczęście w Makowie Podhalańskim wymyśliliśmy, jak odpowiednio przyciąć takie płótno i połączyć, żeby się nadawało - zaznaczył ks. Drozdek. Po śmierci Papieża arcybiskup Dziwisz obdarował papieskich gwardzistów podhalańskimi obrusami, których nazbierało się sporo przez lata pontyfikatu. - W imieniu swoim i mieszkańców dziękuję za lata posługi. Ks. kustosz jest strażnikiem góralskiej tradycji i tożsamości. Życzę, by nadal tak było przez kolejne lata - wyraził wdzięczność za duszpasterską pracę Krzeptówek dla Zakopanego burmistrz Piotr Bąk. (RAV)
![]()